5.06.2013

Prolog

       Zawsze była nasza trójka: ja, Rose i Chloe. Znałyśmy się od czasów pieluch i piaskownic, co gwarantowało przyjaźń na całe życie. W ciągu wielu lat przewijali się też inni, jednakże my byłyśmy nierozłączne.
       Rosie była niczym woda, która płynie sobie spokojnie w swoim korycie, aż pewnego dnia porywa ją silny podmuch wiatru i dotychczas monotonne krople wody zaczynają szarpać brzegi z niesamowitą zaciętością.
       Chloey była jak ogień, którego płomień tlił się i tlił, choć nigdy w pełni nie wywołał pożaru. Mimo tego, że knot był długi, żywioł, który kierował moją przyjaciółką nigdy go nie niszczył. Wszystko było oczywiście kwestią czasu, który pędził nieubłaganie nie patrząc za siebie.
       I na końcu ja. Cichy, niezdecydowany wiaterek, który od zawsze pragnął być wodą lub ogniem, gdyż wszyscy szydzili z jego bezsilności. Aż pewnego dnia... Przypomniał sobie, że potrafi wywołać huragan.
       Pewnego dnia, podczas wakacji, które dzieliły nas od ostatniego roku nauki w liceum, nasze życie zmieniło się diametralnie. Pojawili się w nim ludzie, którzy teoretycznie byli całkowicie nieosiągalni i namieszali w nim jak nikt dotąd. A wszystko przez jedną, niby nic nie znaczącą decyzję, która potwierdzała nasz wyjazd do Londynu.
       Kto by pomyślał, że będzie to takie trudne.

Grew up in a small town
And when the rain fell down
I just stared out my window
Dreamin' of what could be
And if I'll end up happy
I would pray

Trying hard to reach out
But when I tried to speak out
Felt like no one could hear me
Wanting to belong here
But something felt so wrong here
So I prayed I could breakaway

I'll spread my wings and I'll learn how to fly
I'll do what it takes till I touch the sky
And I'll make a wish, take a chance, make a change
And break away
Out of the darkness and into the sun
But I won't forget all the ones that I love
I'll take a risk, take a chance, make a change
And breakaway

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Layout by Yassmine